piątek, 30 sierpnia 2013

Wikingowie w Kencie

Spieszę donieść: żyję.
Nie zabiła mnie: sesja, sezon rekonstruktorski ani wakacyjny błogostan. Wyjechałam za to na wiking. Inaczej pisząc: wyemigrowałam w dzikie ostępy Wielkiej Brytanii w celu zarobkowym. W dzikich ostępach bywają niejakie problemy z Internetem, lecz o dziwo, w obecnym moim miejscu zamieszkania, najgłębszym Mordorze, złapałam całkiem niezły zasięg (Sauron ma dobre łącza). Mogę Wam zatem, moi drodzy Czytelnicy, nieco nadrobić zaległości w blogowaniu. Bo co prawda zbieranie funtów średnio mi wychodzi, ale tropienie ciekawych opowieści i śladów historii to już całkiem inna sprawa.

Próbuję na tej ziemi uchwycić ślady wydarzeń sprzed tysiąca lat, kiedy zza windokręgu wyłoniły się dzioby długich łodzi i na ziemię anglosaską spadła "wściekłość Normanów". Przebywam w rejonie Anglii, w którym te ślady są dosyć subtelne i wcale niełatwe do znalezienia - a mimo to istnieją. Mowa o hrabstwie Kent.
Kent mogą Szanowni Czytelnicy znaleźć na poniższej mapce (opublikowanej na podstawie The Vikings in History D. Logana).


Miejsca i daty najwcześniejszych najazdów Wikingów na ziemie brytyjskie

Większość miłośników epoki Wikingów kojarzy napad na klasztor w Lindisfarne jako początek serii napadów najeźdzców z Północy. Jednak po wydarzeniach w Lindisfarne (i kilku innych miejscach) przez kilkadziesiąt lat w Anglii panował pokój. Seria poważnych najazdów, która ostatecznie doprowadziła do podporządkowania Skandynawom (konkretnie Duńczykom) sporej części wyspy, zaczęła się dopiero w 835 roku. Wydarzenia tych czasów anglosaski kronikarz opisał zwięzłymi, dramatycznymi słowami: "Tegoż lata pogańscy wojownicy spustoszyli Sheppey". Po tym napadzie przyszły kolejne. Zapisy Kroniki Anglosaskiej dotyczące następnych trzydziestu lat (do 865 roku) wzmiankują dwadzieścia dwie miejscowości dotknięte napadami; z owych trzech dekad w trzynastu latach nastąpiły najazdy.

Powitanie wyspy prosto ze ściany dworca kolejowego

Ponieważ wyspa Sheppey leży niecałe pół godziny jazdy pociągiem od mojego Mordoru, wybrałam się obejrzeć na własne oczy miejsce krwawych wydarzeń sprzed niemal dwunastu stuleci. Dotarłam do głównego miasta wyspy, Sheerness. Okazało się niestety, że jest to dosyć nieciekawe miejsce: magazyny, odrapane domy i zaśmiecone, pustawe ulice składają się na obraz współczesnego, niezbyt atrakcyjnego turystycznie portowego miasta (do ponurego klimatu rodem z książek Stephena Kinga przyczyniają się zapewne też trzy więzienia ulokowane na wyspie, a żeby uzupełnić wizję, dodam jeszcze, iż tuż przed moim przyjazdem popełniono brutalne morderstwo). Co prawda w materiałach promocyjnych Sheppey pojawia się informacja o najeździe Wikingów i wykorzystaniu przez nich kilkadziesiąt lat później wyspy jako zimowiska, jednak nie odnotowałam, aby fakt ten w jakikolwiek sposób wykorzystany był do przyciągnięcia turystów.

Moją wizytę w Sheerness ograniczyłam zatem do spaceru po plaży. Na fotce poniżej kamieniste wybrzeże i błękitne letnie niebo; być może podobnie wyglądało wybrzeże w ów dzień 835 roku tuż przed wydarzeniami, które zburzyły spokój wyspy.


Jak już wspomniałam, Kent w zasadzie nie był główną widownią epoki Wikingów w Brytanii. Nie oznacza to jednak, że przez następne lata, gdy centrum wydarzeń przeniosło się bardziej na północ, w tym rejonie Anglii panował spokój. Jedna z bardziej dramatycznych historii z tamtych czasów to śmierć arcybiskupa Canterbury, Alfheaha (vel Alphega). Został on wzięty w niewolę podczas najazdu Wikingów pod wodzą Thorkella Wysokiego. Przetrzymywany przez siedem miesięcy, ostatecznie został zamordowany w okrutny sposób: pijani ludzie Thorkella obrzucili go wołowymi kośćmi, a następnie rozszczepili mu czaszkę toporem. Śmierć Alfheaha i oblężenie Canterbury jest tematem wielu przedstawień plastycznych odwołujących się do czasów anglosaskich. Poniżej jedno z nich - witraż z muzeum w Canterbury:


Zbiory muzealne w Kencie nie są zbyt obfite w zabytki pochodzenia skandynawskiego, ale są to całkiem interesujące obiekty.

Nóż: z kościaną okładziną rzeźbioną w smoki, datowany na X wiek
Złoty pierścionek, wczesne lata XI wieku, znaleziony w Dane John, Canterbury

Brązowa plakietka, X wiek, stworzona w Anglii, lecz pod wyraźnym skandynawskim wpływem. Znaleziona na Mercery Lane, Canterbury

Grzebień, IX wiek, Anglosaski z wpływem skandynawskim, znaleziony w 1979 w Canterbury na obszarze obecnego centrum handlowego Marlowe Shopping


Sprzączki do strzemion z okresu wikińskiego, znalezione przez poszukiwacza z detektorem metalu w Barham niedaleko Canterbury

Wszystkie powyższe zabytki znajdują się w Canterbury Heritage Museum.

To tyle mojej notki na dzisiaj. Materiału, inspiracji i przemyśleń mam jeszcze sporo, dlatego spodziewajcie się niebawem kolejnych wieści z Albionu :)

Bibliografia

D. Logan, The Vikings in History, 2003
E. Roesdahl, Historia Wikingów, tł. F. Jaszuński, Gdańsk 1996

1 komentarz:

  1. Kasiu, ja sie nie moze doczekac wiesci z Albionu! Kiedy my sie wreszcie zobaczymy?
    Monika.

    OdpowiedzUsuń