środa, 1 maja 2013

Dlaczego czerwony rządzi, czyli jeszcze o kolorach

Jakiś czas temu skrobnęłam na niniejszym blogu notkę o barwieniu tkanin we wczesnym średniowieczu. Farbowanie okazało się jednym z tych tematów, który wciąga jak bagno. Przeprowadziłam trochę eksperymentów z naturalnymi kolorami, przegryzałam się przez książki, artykuły, posty na blogach... W pewnym momencie tej zabawy poczułam jednak pewien mur. Opór, przeszkodę. I żeby go przełamać, musiałam oderwać się od historii, archeologii i chemii, a zanurzyć w głąb etnologii i teorii barwy.
O co chodzi? Problemem są kolory. Te kolory, które znamy z wykopalisk, analiz chemicznych, te, których statystycznie najczęściej używano. A pytanie, które mnie zaczęło nękać, brzmiało: dlaczego te, a nie inne?

Jeśli interesuje Was, moi drodzy Czytelnicy, farbowanie naturalne (a prawdopodobnie w jakiś sposób interesuje, skoro trafiliście tutaj), wiecie zapewne, że paleta barw, którą da się uzyskać z roślin (ewentualnie drobnych bezkręgowców) znanych na terenie Europy we wczesnym średniowieczu, jest ogromna. Jeśli dodać do tego proste odczynniki i zaprawy chemiczne możliwe do uzyskania w owych czasach, mamy do dyspozycji całe koło barw, wszystkie kolory tęczy. Można przebierać: żółcie, brązy, fiolety, pastele... A tymczasem, nieważne, czy zainteresujemy się Opolem z XI - XIII w., czy Danią i Norwegią z czasów wikingow, w czołówce jest zawsze czerwony. Owszem, w krajach germańskich w paragon wchodzi jeszcze niebieski, lecz gdyby zebrać zbiorcze dane dla całej Europy tego okresu, wysoce prawdopodobne jest, iż pierwsze miejsce wśród kolorów odzieży przypadłoby czerwonemu.

Wyruszyłam zatem na wędrówkę w głąb ksiąg, ja i moje "dlaczego".

Sprawa z czerwonym okazała się stara, sięgająca głęboko w historię ludzkości. Najpierw garść faktów: we wszystkich językach słowo oznaczające czerwień ma specjalne miejsce. Prawie zawsze wyraz oznaczający ten kolor jest rodzimy, a nie zapożyczony, jest też zazwyczaj jednym z najstarszych określeń na barwę. Do tego grupa słów odnoszących się do różnego rodzaju odcieni czerwonego jest przeważnie większa, niż określeń wszystkich pozostałych kolorów (niebieskiego, zielonego i innych). Niemal wszędzie podstawowym odniesieniem do czerwieni jest krew (język polski jest tutaj jednym z nielicznych wyjątków, nasze "czerwony" oznacza po prostu "czerwiony", czyli farbowany czerwiem).
Czerwony jest także Kolorem przez duże K. Właśnie tak, ponieważ gdy ludzkość zaczęła dziesiątki tysięcy lat temu tworzyć pierwsze farby, były to maści z brunatnej i czerwonej ochry, używanej do pokrycia ciał. Barwa musiała kojarzyć się z krwią, z życiem - ale też była Barwą przez sam fakt wybijania się intensywnością z otoczenia, które było zielone, szare, błękitne...

Społeczeństwa indoeuropejskie na początku swego myślenia o kolorach tkanin, wyróżniało trzy jej stany: biel, czerń i czerwień właśnie. Biel była tkaniną niebarwioną, czystą, niepokalaną. Czerń, jej przeciwieństwo, oznaczała tkaninę brudną, zbrukaną. Czerwień była trzecim, szczególnym rogiem tego trójkąta - oznaczała materiał farbowany, taki, który swoje barwy zawdzięcza nie naturalnemu kolorowi włókien, lecz ręce ludzkiej. Identyczność procesu farbowania z użyciem koloru czerwonego widoczna jest chociażby w łacinie czasów rzymskich: słowa "coloratus" ("barwiony") i "ruber" ("czerwony") używane były w tym języku jako synonimy. Dominacja czerwieni i jej szczególna pozycja przetrwały w zasadzie aż do czasów dojrzałego średniowiecza (a dokładnie okresu od połowy XII w. do połowy XIII w.), gdy na płaszczyźnie symbolicznej (a konkretnie teologii chrześcijańskiej) zaczęto wprowadzać także inne kolory.

Nie oznacza to oczywiście braku użycia w owym czasie innych barw odzieży. Wiemy ze źródeł wykopaliskowych, że w użyciu były barwniki dające kolor żółty, brązowy, oliwkowy, błękitny... Tradycja stosowania tego ostatniego jest zresztą silnie powiązana z Germanami i Celtami - do tego stopnia, że w starożytnym Rzymie na szaty w tym kolorze spoglądano mocno niechętnym okiem, kojarząc je z "barbarzyństwem".

Czerwień miała jednak pozycję szczególną - i ma ją do dzisiaj. W opisach różnego rodzaju zwyczajów, przesądów ludowych związanych z kolorami, widać wyraźnie, że tylko trzy barwy tkanin mają znaczenie symboliczne: biel, czerń i właśnie czerwień. Dwie pierwsze zazwyczaj kojarzą się ze strojami istot nadprzyrodzonych, z innych światów, zaś czerwień jest elementem zwiększającym siłę oddziaływania zaklęć. Mowa tu zwłaszcza o magii ochronnej. Z "Kultury ludowej Słowian" K. Moszyńskiego dowiadujemy się, iż czerwony kolor przewiązki (zawiązanej tasiemki lub sznurka) wybitnie zwiększał jej właściwości ochronne. Przewiązka taka chroniła ludzi, zwierzęta i drzewa owocowe przed urokiem, chorobami i różnego rodzaju nieszczęśliwymi przypadłościami. Przesąd ten znany jest zresztą do dzisiaj, i to nie tylko jako cytat z wiedzy ludowej babek lub prababek. Można na niego trafić na pierwszym z brzegu portalu internetowym. Cytacik ze strony z horoskopami na milionkobiet.pl:

"Różnego rodzaju bransoletki koloru czerwonego lub ubranie w kolorze czerwonym albo jakkolwiek gadżet czerwony jest też wskazany i chroni to osobę, a zły urok wraca do osoby rzucającej go"

A zresztą - czym innym jest popularna studniówkowa czerwona podwiązka, jeśli nie przewiązką na szczęście? Jak widać, przesąd jest silny - nawet w dzisiejszych czasach. Zamierzam jeszcze wędrować tym tropem, dowiedzieć się więcej na temat tegoż koloru i jego znaczenia, bo informacje, do których dotarłam, pobudziły tylko moją ciekawość. A jak znajdę, przeczytam, przetrawię i zapewne opiszę. Do podrzucania wszelkiego rodzaju informacji, tropów, ciekawostek Czytelników gorąco zachęcam.


Bibliografia

T. Ewing, Viking clothing, Stroud 2006
J. Maik, Tekstylia wczesnośredniowieczne z wykopalisk w Opolu, Warszawa-Łódź 1991
K. Moszyński, Kultura ludowa Słowian, T. II, Kultura duchowa, Warszawa 1967
M. Pastoureau, Niebieski. Historia koloru, tł. M. Ochab, Warszawa 2013
S. Popek, Barwy i psychika. Percepcja, ekspresja, projekcja, Lublin 2008
A. Zausznica, Nauka o barwie, Warszawa 2012

4 komentarze:

  1. To polecam do lektury pierwsze rozdziały M. Rzepińskiej "Historia koloru w dziejach malarstwa europejskiego" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Czerwony" od "czerwi" - ale jest jeszcze słowo "krasy", nie wiem czy akurat od krwi, ale niewątpliwie oznaczające i czerwień i piękno :) "Krasa" dziewczyna, "krase" policzki (czerwone jak borówki, jeśli by rozłożyć na czynniki pierwsze określenie "krase jagody"), krasa nawet Krasula ;)
    Jest w sumie logika w ciągu - krew = życie -> czerwień = symboliczna krew = coś cennego, magicznego -> kolor czerwony jako kolor pomyślności, wiążącego się z nią bogactwa, szczęścia, błogosławieństwa bóstw.
    Symbolika kolorów jest fascynująca, im głębiej się w nią zakopać tym bardziej... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mi się jeszcze przypomniało z moich ostatnich dociekań fińsko-strojowych - w tych znaleziskach gdzie się zachowały, krajki służące przypasaniu zapaski miały czerwone wzory. Biorąc pod uwagę jak bardzo bardzo nasycony symboliką i znaczeniami magicznymi był ten element odzieży - trzyma się to kupy z czerwienią magiczno-ochronną przewiązaną w pasie :)

      No i jeszcze czerwone zawiązania - kabalistyczne amulety. Tudzież z gamy przesądów naszych - czerwone nitki wiązane na łóżeczku/rączce dziecka :)

      Usuń
  3. Trop z Finlandią bardzo fajny, widać, że przewiązki nie są właściwe tylko dla Słowian :) Będę wdzięczna za jakieś bliższe info dotyczące tych krajek, bo tak w ogóle sprawa z kolorami ma mnie prędzej czy później doprowadzić do napisania pracy na studia, więc zbieram materiały na maksa :) W "krasie" też sobie pogrzebię :)

    OdpowiedzUsuń