wtorek, 17 stycznia 2012

Naalbinding - szczypta teorii

Witam wszystkich pięknie w Nowym Roku :) Mam nadzieję, że wszyscy czytający przetrwali bezboleśnie Święta, Szczodre Gody, Jula, Sylwestra (czy co tam się po drodze inszego zdarzyło) a ci, którzy jeszcze studiują, przetrwają sesję. Czego i sobie życzę.

Fragment mojego igłotworu

Teraz do rzeczy, czyli do igły. Zgodnie z zapowiedzią z ostatniej notatki, w niniejszym wpisie od praktyki dłubania na igle przechodzę do teorii.

Słowo „naalbinding”, funkcjonujące obecnie na określenie tejże techniki, oznacza dosłownie „wiązanie, plecenie igłą” i jest nieco zmodyfikowanym terminem występującym w każdym z języków skandynawskich. Duńska wersja to „nålebinding”, norweska – „nålebinde”, a szwedzka – „nålbindung”. Tradycja robótek ręcznych wykonanych tą metodą jest obecnie wciąż żywa w Skandynawii – i stąd określanie ich mianem zaczerpniętym właśnie z języka Północy. We wczesnym średniowieczu robótki igłowe były znane jednak na niemal całym obszarze Europy i wielu krajów pozaeuropejskich. Od epoki neolitu, kiedy to najprawdopodobniej wykonano pierwsze igłowe sploty, technika naalbindingu dotarła m.in. na ziemie zachodniej Europy (do Francji i na Półwysep Apeniński), na Ruś a także na obszary dzisiejszej Polski i Niemiec. Popularność naalbindingowych robótek wcale nie jest dziwna – można je wykonać stosunkowo małym nakładem czasu i kosztów, przy użyciu jedynie igły i kawałka przędzy. Ta popularność utrzymuje się także dzisiaj w środowisku rekonstruktorów historycznych.

Wyroby igłowe sprzed tysiąca lat (o niespodzianko!) nieco się różniły od współczesnych rekonstrukcji. Główny problem leży w surowcu, czyli w owczej wełnie. Ze średniowiecznych owiec pozyskiwano runo składające się z kilku rodzajów włosia. Najmiększy, puchowy, był pożądanym surowcem do wyrobu przędzy wykorzystywanej następnie do produkcji tkanin. Inny rodzaj włosów, rdzeniowe, sztywne i kłujące w dotyku współcześnie traktuje się jako odpad. W średniowieczu jednakże nic nie mogło się zmarnować – to „gorsze” runo wykorzystywano właśnie do produkcji wyrobów igłowych.

Powyżej - wrzosówka, prymitywna rasa owcy hodowana w Polsce do dziś (źródło zdjęcia: Wikipedia)

O tym, jak sortowano włosie można się dowiedzieć z publikacji Adama Nahlika „Tkaniny wełniane Nowogrodu Wielkiego”. Średniowieczni mieszkańcy Nowogrodu stosowali bardzo prosty sposób. Pozyskane runo rozrywano rękami, układano na specjalnych rusztach i okładano witkami. Ciężkie włosy rdzeniowe spadały wraz z kurzem na polepę przez szczeliny rusztu.

Tak zebrane włosie można było uprząść na wrzecionie, ale także…przy pomocy rąk. Gruba nitka i chaotyczny skręt włókien przędzy wchodzącej w skład nowogrodzkich wyrobów naalbindingowych świadczą, że powstała ona najprawdopodobniej przez dzierganie i skręcanie dłońmi odpadków wełny uzyskanej przy biciu lub z resztek kądzieli (według badań etnograficznych taki rodzaj przędzy określano mianem „wiercz” lub „suczenina”). Igłowe wyroby wykonywano jednak czasem także z bardziej szlachetnego surowca, o czym świadczą znaleziska fragmentów opaski z Mammen z X wieku wykonanych złotą, jedwabną nicią.

Oprócz surowca tekstylnego do naalbindingu potrzebna była oczywiście sama igła. Jaka igła jest, każdy widzi. Narzędzie to zasadniczo na jednym końcu posiada otwór do przewleczenia nici, drugi zaś koniec powinien być opływowy, aby gładko prześlizgiwał się pomiędzy włóknami.

Ustrojstwo wykonane według tej zasady wyglądało podobnie i w XXI wieku i we wczesnym średniowieczu. Igły sprzed tysiąca lat nieco się jednak różniły od współczesnych. Była to przede wszystkim kwestia innego materiału: w średniowieczu wykorzystywano żelazo, stopy miedzi oraz kość i poroże. Ucho igielne współcześnie najczęściej jest podłużne, kilka stuleci temu równie dużą a popularnością cieszył się otwór okrągły (rezultat przewiercania niewielkim świdrem). Część igły przy uchu czasem była nieco spłaszczona.

Przykłady poniżej:
Igła z brązu, Gotlandia, IX - XI w (źródło: http://mis.historiska.se)


Igły ze stopu miedzi, Coppergate - York, X w. (źródło: A. J. Mainman, N. S. H. Rogers, The Archaeology of York...) 
Igła kościana, Birka, IX - XI w. (źródło: http://mis.historiska.se)

Niektóre igły miały nieco bardziej wyrafinowane kształty i zdobienia, jak widoczna poniżej igła z Gotlandii (IX - XI w):


Nie wiem niestety, czy rolę grały tu względy estetyczne, czy użytkowe.

Sprawne i skuteczne przekształcenie długiej nici na skarpetkę czy rękawiczkę wymagało nieco wyobraźni i znajomości odpowiednich splotów. Sposobów łączenia przędzy w grzewczy obiekt trójwymiarowy jest kilkadziesiąt. Zostały one oczywiście skrupulatnie spisane i sklasyfikowane (jak niemal każda sfera przeszłej działalności ludzkiej, którą archeolodzy uznają za interesującą). W literaturze można natknąć się na określenie ściegów od nazw stanowisk, gdzie natknięto się na sztukę odzieży wykonaną daną metodą, oznaczenia cyfrowe (wprowadzone przez Margrethe Hald), oraz kodowanie autorstwa Egona H. Hansena w postaci enigmatycznego ciągu literek O i U (autorka niniejszego wpisu niestety nie potrafi rozszyfrować tego kodu, wtajemniczonych bardzo prosi o oświecenie).

A poniżej najbardziej popularne (współcześnie) ściegi (zdjęcia splotów ze strony http://www.cs.vassar.edu/~capriest/nalebind.html):

York, określany także mianem UU/OOO F2, lub typ II (wg. Margrethe Hald) użyty do wykonania skarpety z X w. z Coppergate, York.

 

Ścieg jest bardzo prosty i dlatego przypuszcza się, że skarpeta mogła nie być oryginalnym wyrobem skandynawskim, lecz angielskim naśladownictwem (naalbinding najprawdopodobniej nie był znany na terenie Anglii przed skandynawskimi najazdami).

Ścieg York


Oslo (pseudonim operacyjny UO/UOO F1), typ IIa wg M. Hald, dosyć popularny we wczesnym średniowieczu. Użyto go do wykonania m.in. rękawicy z Lund, datowanej na początek XI wieku oraz innej rękawicy, X-wiecznej z Arnheiðarstaðir na Islandii.

Ścieg Oslo
Tą metodą stworzono także najwcześniejszy (z X wieku) naalbindingowy fragment (oznaczony numerem N 58/2868) znaleziony na terenie Nowogrodu Wielkiego (Adam Nahlik sugeruje, że mógł to być fragment rękawicy lub wkładki do buta):

Nazwa ściegu pochodzi zaś od rękawic znalezionych w XI-wiecznej warstwie wykopalisk z Oslo.


Korgen, zwany UOO/UUOO F1 lub F2, typ IIIa według M. Hald. Fragmenty dekoracyjnych taśm wykonanych  tą techniką pochodzą z Xwiecznego męskiego grobu z Mammen z Danii.

Ścieg Korgen


Ścieg Asle (lub też, jeśli kto woli, U(U) O/UO:U OO U (U) O / UO: U OO) posłużył do wykonania rękawicy znalezionej w bagnie Åsle (do niedawna uważanej za wyrób z czasów wędrówek ludów, obecne badania przesunęły datowanie na XVI w.):


Poniżej schemat ściegu z podanej w bibliografii książki E. Hansena:

Ścieg Asle

Wyroby igłowe, jako nieodłączna część życia, zostawiły ślad (właściwie lekkie muśnięcie) nie tylko w materiale archeologicznym, ale też w pozostawionych przez średniowiecznych Skandynawów zapiskach. W jednej z sag zachowało się określenie „bandvetlingar”, które przypuszczanie oznaczało rękawice robione techniką naalbindingu. Z kolei na kościanej igle z Lund ktoś setki lat temu pozostawił runiczny napis o następującej treści:  tofana • skefniG. „Tofana” to zbitek imion (Anna Tove), natomiast skefniG (skävning) oznacza prawdopodobnie technikę igłową. Wiele elementów odzieży, wspomnianych mimochodem w sagach  mogło zostać zrobionych na igle: jak choćby te pończochy, którymi Jorunn biła Melkorkę w "Sadze rodu z Laxdoelu".

Jak wynika z powyższych treści, tysiąc lat temu naalbinding był popularną techniką tworzenia zimowej odzieży, a właściwie tych jej części, które do dzisiaj wykonuje się na drutach: czapek, rękawic oraz skarpet różnej długości (od takich przed kostkę, do długich aż pod kolano). Używano jednak zazwyczaj przędzy gorszej jakości niż dzisiejsza, splatana mechanicznie (z pewnymi wyjątkami, vide: fragmenty z Mammen).
Narzędzie za to było dosyć podobne, no a ściegi - te możemy po setkach lat odtworzyć i wykorzystać także dzisiaj. Do czego też zachęcam czytelników :) Śnieg za oknem, zima wreszcie nadeszła i powiadają, że nie popuści aż do kwietnia. A my nie chcemy aż do wiosny nie wystawiać nosa z domu, prawda? Trzeba zatem zrobić ciepłe ubrania, odziać się w nie grubo - i wyruszyć na wyprawę, oczywiście.

Bibliografia:
 C. A. Christiansen, A Reanalysis of Fleece Evolution Studies, w: Priceless Invention of humanity – Textiles, NESAT VIII, Łódź, 2004, s.11 - 18
T. Ewing, Viking Clothing, 2006
M. Hald, Olddanske tekstilier: komparative tekstil- og dragthistoriske studier paa grundlag af mosefund og gravfund fra jernaldere, Kopenhavn, 1950
E. H. Hansen; Nalebinding: definition and description w: Textiles in Northern Archaeology, Textile Symposium in York, NESAT III, London, 1990
A. J. Mainman, N. S. H. Rogers, The Archaeology of York, Volume17: The small finds Fasc 14 Crafts, Industry and Everyday Life Finds from Anglo-Scandinavian York, York, 2000
A. Nahlik Tkaniny wełniane Nowogrodu Wielkiego, Wrocław, 1964
O. Olsen, I. Svanberg, Nalbinding in the Faroe Islands? W: “Annales Societatis Scientiarum Faeroensis” 51 (2004), s.190–199

Strony internetowe:
http://www.cs.vassar.edu/~capriest/nalebind.html
http://mis.historiska.se/mis/sok/start.asp

7 komentarzy:

  1. Reflektujesz na surowe runo z wrzosówki? Do własnoręcznego uprania, wyczesania i sprzędzenia? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwsze zdjęcie (twój wyrób, brązowa wełna z igłą) - co to za splot?

    OdpowiedzUsuń
  3. Lutoborze, to York, mocno zaciśnięty :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hah, to dlatego nie mogłem rozgryźć ;]
    Dzięki
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. U/O oznacza przeplatanie włóczki pod (U) lub nad (O) wcześniejszymi splotami - tak się przynajmniej domyślam na podstawie fotografii. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawe dziś się dowiedziałam o nowej technice

    OdpowiedzUsuń
  7. Czy jest w internecie miejsce, gdzie można kupić taką włóczkę z takiej szorstkiej, kłującej wełny? Szukam u szukam, a znajduję tylko takie gładkie :)

    OdpowiedzUsuń