czwartek, 21 lutego 2013

Miss Viking – czyli o ideale skandynawskiej urody sprzed tysiąca lat. Część 1.

Jak powinna wyglądać kobieta idealna? To jedno z tych pytań, które, zadane w towarzystwie, może stanowić wstęp do całkiem porządnej awantury. Niezależnie jednak od naszych osobistych poglądów, musimy przyznać, że w każdej epoce słowa „piękna kobieta” budzą nieco inne skojarzenia, odwołują się do wizerunku właściwego tylko danemu miejscu i czasowi. I Wenus z Villendorfu i długonogie modelki miały swoją chwilę tryumfu, gdy mówiono o nich, marzono i utrwalano ich wizerunek różnymi sposobami.

Analiza powodów, dla których określone cechy uznaje się za atrakcyjne, może doprowadzić daleko w głąb historii ludzkości. Równie interesujące jest badanie, w jaki sposób zmieniały się ideały kobiecej urody w czasie i przestrzeni. W niniejszej notce postaram się przedstawić miss urody Skandynawii wczesnego średniowiecza. Wbrew pozorom, wcale nie jest to szerokopierśna operowa Brunhilda ze skrzydlatym hełmem.

Ideał urody? (wczesnośredniowieczne przedstawienie walkirii, Hårby, Dania)

Zrekonstruowanie wizerunku idealnej piękności epoki Wikingów nie jest łatwą sprawą. Z tego czasu nie zachowało się wiele przedstawień postaci ludzkiej, często zaś są one bardzo schematyczne. Sagi zaś (najczęściej zresztą utrwalone na piśmie w XII – XIII stuleciu) są dosyć lakoniczne, jeśli chodzi o opisy wyglądu bohaterów.

Zastanawiające jest, iż częściej w sagach umieszcza się szczegółowe opisy wyglądu mężczyzn. Oto przykładowy portret umieszczony w Sadze rodu z Laxdalu. Niejaki Kjartan opisany jest w następujący sposób:

Był on najprzystojniejszy ze wszystkich młodych ludzi urodzonych w Islandii, miał wyraziste, a przy tym kształtne i regularne rysy twarzy, bardzo piękne oczy i jasna cerę, długie, faliste i miękkie jak jedwab włosy. Był rosły i mocny jak Egil, ojciec jego matki, albo jak jej stryj, Thorolf.

Dla porównania: o wyglądzie Gudrun, jednej z głównych bohaterek tej sagi, wspomniano tylko, iż:

Spośród wszystkich kobiet, które żyły na Islandii, ona była najpierwsza, tak pod względem urody jak rozumu.

Cóż, uzyskanie dokładnego portretu piękności epoki Wikingów nie jest łatwe – ale przy odrobinie wysiłku możemy narysować chociaż kontur jej wizerunku.

Poszukiwania miss urody sprzed tysiąca lat warto zacząć od najbardziej znanego zbioru literatury staronordyckiej – czyli Eddy, a właściwie od jednej z pieśni wchodzących w jej skład, zwanej RígsÞula, czyli Pieśnią o Rigu. To jedna z opowieści mających wyjaśnić istniejący porządek świata – a dokładniej: istnienie warstw społecznych. Opisani są w niej protoplaści trzech najważniejszych grup społeczeństwa staroskandynawskiego: niewolników, wolnych chłopów oraz warstwy rządzącej. Oczywistym jest, że najwybitniejszą urodą i zaletami charakteru odznacza się para z zamożnego dworu (która dała początek elicie władzy).

Założycielka rodu, Modir, opisana jest następująco:

(…) pani domu przyglądała się swym ramionom,
Gładziła cenną materię, obciągała rękawy,
Wysoki czepiec, klejnot na piersi,
Płaszcz był do ziemi i kaftan błękitny.

Jej synowa, o imieniu Erna, odznaczała się takimi przymiotami urody jak „jasna i światła”, miała też  „cienkie paluszki”.

Niezbyt wiele tych zdań, ale na ich podstawie można sobie wyobrazić idealną przedstawicielkę klasy wyższej: o smukłej budowie, jasnej cerze i włosach, odzianą w stroje z cennych materii i przyozdobioną klejnotami.

Jasny odcień skóry i złote włosy wydają się być jednym z ważniejszych przymiotów urody. W literaturze staronordyckiej do kobiet określanych jako piękne i pożądane często stosuje się takie określenia jak „jasna”, „świetlista”, czy „złota”.

Chociażby w Havamal (Pieśni Najwyższego):

Córa Billinga, nad słońce jaśniejsza,
Zastałem ją w łożu śpiącą;
Wszystkie przyjemności księcia wydały mi się niczym
Tylko leżeć koło tego ciała.

Czy w Hárbardsljód (Pieśni o Harbardzie):

Harbard rzekł:
Na Wschodzie byłem i z jedną-m gaworzył,
Zabawiłem się z taką, co jak len była biała
i schadzki z nią miałem,
Pieściłem lśniącą złotem, rozkoszy mi użyczyła.

W Völundarkvida (Pieśni o Wölundzie) pojawiają się następujące określenia Walkirii:

piękne dziewczę o białej piersi
i
jak łabędź biała

Lecz piękne, jasne, złociste są nie tylko śmiertelniczki, ale przede wszystkim bogowie. Snorri Sturluson, autor Eddy Młodszej, tak opisuje Baldra, syna Odyna i Frigg:

(…) o nim można powiedzieć tylko samo dobro, jest najlepszy i wszyscy go wychwalają. Ma wygląd tak piękny i jaśniejący, że aż lśni od niego; istnieje pewien kwiat tak biały, że porównywany jest do rzęs Baldra - jest on najbielszy ze wszystkich kwiatów; wedle tego możesz wyobrazić sobie jego piękno, podobnie jak piękno jego włosów i ciała

(według L. Słupeckiego, za którym cytuję powyższy fragment, wzmiankowany kwiat to najprawdopodobniej polny rumianek, zwany po szwedzku baldersbrå).

Kwiecie Baldura. Źródło foto: wikipedia.

Światłością promieniuje także Gerda, piękna ukochana boga Freya:

(…) kobieta wyjątkowej urody, a gdy podniosła ręce, by otworzyć drzwi przed sobą, jasność rozbłysła z jej dłoni na niebiosa i morza, i cały świat zapłonął blaskiem od niej.

(wg opisu z Eddy Młodszej, cytowanego za L. Słupeckim)

Podążajac dalej ścieżką mitologii, w opisie Snorriego trafimy na boginię o imieniu Sol – Słońce. Oto uosobienie jasności i blasku! Sol: to nazwa ciała niebieskiego, stworzonego przez bogów z płomieni Muspelheimu, by oświetlało ziemię. Lecz jest to także imię pewnej bardzo pięknej kobiety. Bogowie uznali nadanie takiego imienia dziecku za postępek niewybaczalnej pychy i umieścili nieszczęsną Sol na niebiosach, nakazując jej, by kierowała końmi ciągnącymi wóz ze słońcem.

Nieziemska jasność, świetlistość, blask – to zatem atrybuty boskości. Wydaje się, że w mitologii nordyckiej przymioty te są czasem przenośnym określeniem wspaniałości, mocy i urody danego bóstwa – ale chyba także atrybutami fizycznego wyglądu. W tym miejscu metafora i dosłowny opis splatają się ze sobą w bardzo subtelny sposób, a analiza ich wzajemnych powiązań przekracza trochę ramy niniejszego wpisu.

Wróćmy zatem z Asgardu do krainy śmiertelników. Jasna cera, oprócz tego, że była atrybutem bogów, na Ziemi świadczyła po prostu o tym, że jej posiadaczka cieszy się dobrym zdrowiem i nie doświadczyła ciężkiej pracy na świeżym powietrzu. Inaczej niż kobieta o imieniu Thir, opisywana w RígsÞula jako przodkini niewolnych, której ramiona były „słońcem spalone”.
Jasną, nieskazitelną cerę powinien przyozdabiać uroczy rumieniec. Smakowitą anegdotkę na temat tego atrybutu kobiecej urody znajdziemy w Sadze rodu z Laxdalu, a dokładnej: w opisie pewnej małżeńskiej kłótni.

Zdarzyło się pewnego razu, ze Gudrun prosiła Thorwalda o kupienie jakiejś drogiej rzeczy.
Thorwald odparł, ze przebrała miarę, i uderzył ją w twarz.
Wtedy Gudrun powiedziała:
 - Dałeś mi to, co my kobiety uważamy za najważniejsze i pragniemy mieć za wszelką cenę: piękność rumianej cery. Teraz przekonałam się, ze nie mam już ochoty prosić cię o nic więcej.

C. D. niebawem N.
( Aktualizacja: zapraszam do lektury części drugiej wpisu)

10 komentarzy:

  1. Jasna cera chyba w większości kultur była pożądana i uważana za piękną - no, może nie literalnie "jasna" ale jaśniejsza niż przeciętna w danym regionie. Co w sumie nie dziwi - każdy chciałby nie robić a mieć i jeszcze wyglądać adekwatnie ;)
    Gdzieś kiedyś był na necie fajny artykuł o "wikińskim" ideale urody, a w nim też o włosach - że za najpiękniejsze uznawane były długie, błyszczące, zadbane - kolejny atrybut osoby zdrowej, silnej i mającej czas i możliwości żeby o siebie dbać :)

    A tak swoją drogą - zauważyłaś, że skandynawski ideał musiał być nie tylko piękny ale i mądry?

    OdpowiedzUsuń
  2. Z jasną cerą to prawda - to my teraz stawiamy świat na głowie i (co niektórzy) bardziej cenimy sobie opaleniznę niż arystokratyczną bladość :)
    O włosach i jeszcze paru innych rzeczach będzie w drugim odcinku. Fakt, że to był chyba główny atrybut piękności (oprócz wspomnianej cery).
    A epokę Wikingów cenię sobie między innymi właśnie za to, że ówczesne kobiety nie mogły być tylko pustymi, pięknymi lalkami, ale powinny być i rozsądne, i dzielne, i rezolutne... W sumie jaki w gospodarstwie pożytek z baby, co jest tylko "samobieżną dekoracją?" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I w sumie obowiązywało to w obydwie strony - mężczyzna też najlepiej jak był przystojny, z zadbanymi włosami i ułożoną brodą, dobrze ubrany, wychowany, a do tego dobry żeglarz, dobry gospodarz, w razie potrzeby dobry wojownik, a jak jeszcze składał poematy i potrafił ofiarę złożyć tak żeby bogowie wysłuchali to już w ogóle ideał ;)

      Usuń
  3. ... albo jak w naszej kulturze i to do dziś: kobieta ma być ładna, zadbana, umalowana, seksownie wystrojona, a jak jest żoną czy "partnerką" to jeszcze gotować sprzątać kibel i niańczyć dzieci w tym pięknym aranżu, i nawet nie zniszczyć fryzury podczas tych czynności - jak heroiny na amerykańskich filmach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładna, zadbana, wystrojona, jednocześnie niańcząca, sprzątająca, gotująca - i nieistniejąca :D

      Usuń
  4. A tak poza tym, to ciekawe jak Wikingowie odnosili się do egzotycznych piękności? Czy tak jak współcześni europejczycy, czy raczej wszystkie wydawały im się ogorzałymi, brudnymi thrallami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że jednak niekoniecznie - odmienność kusi, może nawet bardziej niż znana piękność.

      Usuń
  5. Bardzo fajny tekst, ale - na wszystkich bogów...
    [...] piękna ukochana boga Frigga [...]
    Freya! Gerd była ukochaną Freya. Frigg to bogini, żona Odyna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Już poprawiłam, dzięki za zwrócenie uwagi :) Jasne, że chodzi o Freya. Chwilę wcześniej pisałam o Frigg i strzeliłam głupią pomyłkę :/

      Usuń