Dzisiaj będzie podróżniczo. Kilka tygodni temu miałam okazję spełnić jedno ze swoich małych marzeń i pojechać na Orkady. Uwielbiam wszelkie podróże w stylu "wybieramy na mapie najbardziej zapomniany zakątek i jeeedziemyy". A jeśli jeszcze ten zakątek naładowany jest historią, opowieściami, pięknymi krajobrazami...czego chcieć więcej.
poniedziałek, 13 lipca 2015
środa, 27 maja 2015
Zabawy średniowiecznym makijażem :)
Dzisiaj odpoczniemy trochę od igły i wełny i zajrzymy do kuferka średniowiecznej ślicznotki. W końcu idzie lato, czas wypraw, spotkań z przyjaciółmi i wrogami. Trzeba rozprostować zgarbione nad robótką plecy, wdziać nowe suknie, założyć błyszczące ozdoby, rozczesać włosy...
Nałożyć makijaż? Współcześnie - oczywiście, podobnie jak w kilku innych epokach, od starożytnego Egiptu (a może wcześniej) zaczynając. A jak to wyglądało (lub mogło wyglądać) we wczesnym średniowieczu? Z przemyśleń na ten temat urodziła mi się dzisiejsza notka.
| "Średniowieczne" kosmetyki - tak to wygląda na skórze :) |
poniedziałek, 27 kwietnia 2015
Igłowe skarpetki - tutorial/Naalbinding socks - tutorial
Po długiej przerwie wracam z odrobiną rękodzielnictwa. Przy okazji jednej z ostatnich naalbindingowych robótek stworzyłam mały tutorial - dla wszystkich zagubionych dusz szukających w otchłaniach Internetu informacji "jak zrobić na igle skarpetki".
Welcome again after long break :) Today something about craft again - in this time little tutorial about making naalbinding socks.
piątek, 9 stycznia 2015
Martwa Natura ze Skarpetkami/Still life with Socks
Na początku - życzę wszystkim Szczęśliwego Nowego Roku!
Moi Drodzy Czytelnicy, jako że jestem po uszy zagrzebana w Najdłużej Pisanym Licencjacie Świata, szanse na pełnowymiarową notatkę w najbliższym czasie nie są zbyt duże... Na szczęście mam jeszcze trochę urobku z zeszłego sezonu, którym będę co jakiś czas się chwalić, żeby przerwać złowrogą ciszę :)
Dzisiaj na tapecie skarpety naalbindingowe :)
At the beginning - Happy New Year for Everyone!
My Dear Readers, because I am very busy with my BA Thesis (sincerely, longest writing BA in the world) I have almost any opportunity to write something longer in near future. Lucklily, I still have some interesting results of experiments made during last year, which I will present on blog from time to time to interrupt this sinister silence :)
Today I am presenting my naalbinding socks :)
Obydwie pary skarpetek zostały wykonane techniką naalbinginu przy użyciu ściegu Mammen. Wełnę miałam z górskich owieczek, częściowo ją pofarbowałam przy użyciu ingrediencji widocznych na zdjęciu. Pomarańczowy z marzanny nie był oczywiście zaskoczeniem, natomiast miło ucieszył mnie intensywny żółtozielony kolor uzyskany przy pomocy kwiatów wrotyczu. Barwa w zasadzie podobna siłą i odcieniem do tej, którą otrzymałam z rezedy barwierskiej.
Same skarpetki zrobiłam według schematu, który najbardziej przypadł mi do gustu - najpierw część na stopę, potem część na kostkę (robione razem) a na końcu dorabianie pięty do powstałej "dziury". Jak widać na drugiej fotce, eksperymentowałam też trochę z samym początkiem pracy: spróbowałam zacząć nie od pojedynczego oczka, a od całego rzędu. Chyba jest to lepsze rozwiązanie.
Oprócz skarpetek na zdjęciach widać także mój zestaw do naalbindingu - mosiężną igłę i nożyce. Nic skomplikowanego :)
Both pair of socks were made using Mammen stitch. I used pure wool from Polish mountain sheep, and partly dyed them using plants: tansy flowers and madder roots. I wasn't obviously surprised by orange from madder, but I was very glad of intense yellow-green colour from tansy (very similar colour to that which I received from weld).
Socks themselves are made according to scheme which I like most: first I made part covered foot, next - this part which covered ankle (both as one piece), and on the end I made part covered heel, fulfilling resistant hole. As you can see on second photo, I also tried different ways of beggining my naalbinding work - I started from whole row of loops instead of single loop. I think it is a little bit better solution.
Except from the socks, also my naalbining-making set is visible on the photos - medieval scissors and copper-alloy needle. Not such complicated, isn't it :)
środa, 12 listopada 2014
Wczesne średniowiecze w Muzeum Śląska Opolskiego
Dzisiaj spędziłam dzień bardzo miło - na oglądaniu ciekawych rzeczy w towarzystwie równie co ja spaczonym na punkcie wczesnego średniowiecza :) Byłyśmy z Żywią w Muzeum Śląska Opolskiego - ja zbierałam materiały do Najdłużej Pisanego Licencjatu Świata a Żywia do Projektu Opolanka. Gmaszysko, położone w centrum miasta, nieopodal rynku, mieści w sobie wiele interesujących zbiorów, nas jednak najbardziej interesowała wystawa zatytułowana "Opole - gród, miasto, stolica regionu". Znajdują się tam eksponaty pozyskane przy okazji wykopalisk na Ostrówku - wyspie opływanej przez Odrę, na której stał ongiś gród z którego później wyrosło miasto Opole.
Widząc salę dosyć niepozornych rozmiarów, zwiedzający nie spodziewałby się Bóg wie czego. Niesłusznie. Zabytków jest dużo, są bardzo "smaczne" i mimo upchania ich ciasno w gablotkach, dość przejrzyście i logicznie wyeksponowane. Minusem - przynajmniej z punktu widzenia osób bardziej zainteresowanych tematem - są dość ogólne opisy oraz brak dokładnego datowania.
Mnie oczywiście najbardziej interesowały tekstylia, jednak doceniłam też urodę innych eksponatów. Żywia zaś śmiała się równo do wszystkiego. Miałyśmy możliwość obejrzenia i obfotografowania z bliska (poza gablotką, w świetle dziennym) kilku pasiaków i krajek, co pozwoliło nam docenić szczegóły ich wyglądu trudne do uchwycenia przy "zwykłym" zwiedzaniu (np. śliczny wtkany deseń na jednym z jedwabnych fragmentów). Zrobiłyśmy też oczywiście masę zdjęć pozostałym eksponatom (niestety, już w wersji zagablotkowanej). Część z nich wrzucam poniżej.
P.S. Warto też wspomnieć, że muzeum ma w sprzedaży informator na temat wystawy - publikacja zdecydowanie warta zakupu, za 10 zł otrzymuje się parędziesiąt stron z wyraźnymi, kolorowymi zdjęciami.
A oto trochę opolskich zabytków (zdjęcia powiększają się po kliknięciu):
![]() |
| Jeden ze słynnych opolskich pasiaków |
![]() |
| Igły, szpilki i przede wszystkim cudne krajki (ta górna tkana jest ze zdublowanej nici o grubości 0,5 mm, żeby uprząść coś takiego, trzeba być mistrzem) |
![]() |
| Woreczki kultowe - w lewym znaleziono żelazną igłę |
![]() |
| Gablotka pełna smakowitości :) |
![]() |
| Kabłączki na sto sposobów |
![]() |
| Rękojeści noży - ta górna to kość zdobiona techniką batikową, pierwszy raz coś takiego widziałam |
![]() |
| Ślicznie toczone wrzeciona |
![]() |
| Mnóstwo rzeczy z wapienia: po lewej przęśliki, po prawej wapień z dziurą po przęśliku :) |
![]() |
| Jeszcze więcej przęślików, ładnie zdobionych (zaciekawił mnie ten w prawym dolnym rogu, wyrzezany w pseudoruny :)) |
![]() |
| Drewniane jarzmo |
![]() |
| Imponująca kolekcja drewnianych łódeczek |
![]() |
| Nr 18 - składana brzytwa |
![]() |
| Rękojeść pejcza (brąz) |
wtorek, 21 października 2014
Tam i z powrotem, czyli Feima pod Hastings/There and back again - or Feima at Hastings
Miejsce mojego pobytu na czas jakiś ustabilizowało się w Ojczyźnie. Do Wielkiej Brytanii zaglądałam jednak i zaglądać będę z wielu okazji - a taką okazją, czymś, czego Absolutnie Nie Mogłam Przegapić, była bitwa. Ta Bitwa - czyli jedno z najważniejszych w dziejach Brytanii wydarzeń, starcie pod Hastings. W miejscowości Battle byłam już w zeszłym roku, z czego zdałam relację na blogu, ale bardzo chciałam także wziąć udział w rekonstrukcji wiekopomnych wydarzeń sprzed tysiąca lat. Dlatego też w niecały tydzień po przebyciu Kanału Angielskiego (zwanego przez Tych z Kontynentu kanałem La Manche:)) w jedną stronę, gnałam niemal z językiem na brodzie w stronę odwrotną, by ostatecznie wylądować na błotnistym polu, na który wiele stuleci temu wykrwawiali się Normanie i Sasi.
I finally moved to Poland and I will stay here for some time. But I am going to visit Great Britain for the many occassions - one of them, some What I cannot Absolutely Missed, was battle. The Battle - or one of the most important happening in British history, Hastings encounter. In the Battle city I was last year (I wrote note about it), but I also want very much take a part in reenactment these important events since one thousand years. So, almost week after swimming through English Channel (called "Canal La Manche" by Those from Continent :)) I was going back, reaching finally to muddy field, in which a lot of centuries ago Normans and Saxons bled.
niedziela, 28 września 2014
Krosno z Ulicy Wiązów/ The Loom from Elm Street
Dzisiaj, zamiast dłuższej notki, parę fotek i wielka radość - nareszcie kupiłam krosno! Znalazłam je na angielskim ebayu. Poprzedni właściciel mieszkał na Alei Wiązów - prawie jak ulica Wiązów. Imię dla krosna było zatem łatwo wybrać - Panie i Panowie, oto Freddie!
Today, instead of long post, will be few pictures and big happiness - I finally bought a loom! I found it on English ebay. Previous owner lived on Elm Avenue - almost like Elm Street, so name for loom was obvious - Ladies and Gentelmen, that is Freddie!
Subskrybuj:
Posty (Atom)























